i zima.
********************
********************
******************** i śniegi.
i śliiii___________sko :)
I tyle ....
Może niezbyt się dziś wykazałam, ale ... to jedyne, na co stać mnie po dniu zmęczonym. Zmęczenie jak płatki śniegu powoli opada na powieki, otula puchową kołdrą i zanurzam się w snach.
Snach nie wyśnionych.
Snach niewiadomych.
Bezwiednych snach o niczym.
A wszystko tylko po to, by świtem bladym powrócić do świata zdarzeń i zderzeń. W taką pogodę to o zderzenie nietrudno. Zwłaszcza o zderzenie z rzeczywistością. Człowiek oczy otwiera i ... widzi, że jest zakleszczony, bez możliwości ruchu i bez wyjścia.
Wrócę jutro może... dzisiaj nie jest dzień świstaka - dzisiaj nie jest mój dzień.
Jeszcze nie...
poniedziałek, 26 listopada 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz