... i wszystko jasne
Zawsze jest tak, jak nigdy wcześniej. I poźniej już nigdy tak nie będzie.
Zamotana jak ćma w kloszu wokół żarówki miotam się i nie znajduję wyjścia. Chyba znów straciłam wątek. W sumie nie po raz pierwszy w życiu. I na pewno nie ostatni. Kolejny chory układ w gwiazdozbiorze. Po jaką cholerę wzbiłam się tak wysoko? Czy aby na pewno tak tylko dla czystego sportu? Egoistycznie i samolubnie straciłam poczucie rzeczywistości. A przecież z drugiej strony stoi człowiek. Ma swoje uczucia, odczucia, emocje.... Sugestie zawistnych spowodowały, że nie pomyślałam o tym odpowiednio wcześnie. Teraz, dwie chwile później, może być już o trzy chwile za daleko. To wszystko mnie zdecydowanie przerasta
- ja jestem tylko mikruskiem na tym świecie, małym elementem mechanizmu, który ma do spełnienia swoją rolę. Nie powinnam chyba marzyć i pragnąć....
wtorek, 15 stycznia 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)