Nie, żeby serce wyschło. Przeciwnie. Ale jestem. Jeszcze oddycham. Jeszcze żyję. Trwam.
Dorwałam kolejną książkę B. Rosiek. Nie trzeba ćpać, by mieć takie przemyślenia. Ja mam je na co dzień. Czy mogłabym napisać książkę? Ale kto by ją czytał? Tacy sami schizo jak ja? Paranoja.
Życie z każdą chwilą przynosi nieoczekiwane. Kochamy nieosiągalnych. Błądzimy w tym co nam zgotuje codzienność. I nagle gdzieś w kącie własnego "ja" znajdujemy zagubioną cząstkę, mały kryształek, szkiełko lub wytarty przez życie plastikowy odłamek. [Czy mi wszystko musi kojarzyć się z plastikiem? :-) ]
Dziś się skończyło, jutro napiera z nową siłą. Jutro wszystko będzie inaczej. Wszystko się poukłada. Tylko trochę wiary, nadziei i miłości...
Nieprawda. Tylko słońce wstanie jutro inaczej. Reszta pozostanie niezmiennie na swoich miejscach. Będzie tkwić tak aż po kres. I pewnie później dalej będzie tak tkwić, ale już nie dla mnie.
Atam.
sobota, 5 lipca 2008
piątek, 4 lipca 2008
po urlopie....
Cierpliwość trzeba mieć anielską, ażeby znosić własne cielsko.
- J. I. Sztaudynger
mam mnóstwo nowych przemyśleń, jeszcze gorących słońcem i skąpanych w wodach Jeziora Białego, rozleniwionych spacerowo, zatopionych w piance złocistej, ...
Ale z przemyśleń wyrywa mnie muśnięta czerwienią nadmiernej kąpieli słonecznej skóra. I to spasione wakacyjnie cielsko...
Na szczęście to już koniec urlopowych męczarni. Wracam w rzeczywistość. Wracam na ziemię udeptaną, gdzie brak miejsca i czasu na przemyślenia. Zwłaszcza bolesne przemyślenia. W ciągu ośmiu dni zdążyło się tak wiele zdarzyć. Była burza i deszczowe łzy... Słońce wysuszyło ślady po niespełnionych marzeniach. Bo marzenia się nie spełniają. Nie ma takich, nawet najprostszych marzeń, które mogą się spełnić. Wszystko jest tylko złudzeniem trwającym ułamek sekundy krótszy niż mgnienie oka. Pozostaje niesmak goryczy w ustach, gdy starasz się da z siebie więcej niż można a okazuje się, że to nie jest nikomu do niczego na nic... Wszystko jest tylko i wyłącznie niespełnieniem. Teraz czas otrzepać piórka i zabrać się za codzienność. Nie należy koloryzować, mieć i okazywać uczuć, nie można liczyć na nic więcej ponad to, co jest się w stanie zrobić samemu.
Powrócę tu, gdy wyschnie serce....
Ale z przemyśleń wyrywa mnie muśnięta czerwienią nadmiernej kąpieli słonecznej skóra. I to spasione wakacyjnie cielsko...
Na szczęście to już koniec urlopowych męczarni. Wracam w rzeczywistość. Wracam na ziemię udeptaną, gdzie brak miejsca i czasu na przemyślenia. Zwłaszcza bolesne przemyślenia. W ciągu ośmiu dni zdążyło się tak wiele zdarzyć. Była burza i deszczowe łzy... Słońce wysuszyło ślady po niespełnionych marzeniach. Bo marzenia się nie spełniają. Nie ma takich, nawet najprostszych marzeń, które mogą się spełnić. Wszystko jest tylko złudzeniem trwającym ułamek sekundy krótszy niż mgnienie oka. Pozostaje niesmak goryczy w ustach, gdy starasz się da z siebie więcej niż można a okazuje się, że to nie jest nikomu do niczego na nic... Wszystko jest tylko i wyłącznie niespełnieniem. Teraz czas otrzepać piórka i zabrać się za codzienność. Nie należy koloryzować, mieć i okazywać uczuć, nie można liczyć na nic więcej ponad to, co jest się w stanie zrobić samemu.
Powrócę tu, gdy wyschnie serce....
Subskrybuj:
Posty (Atom)