poniedziałek, 17 grudnia 2007

między dnem a dnem

Rok się kończy... Super. Kolejny najgorszy rok w moim życiu dobiega końca. Chyba minęło już te siedem(naście) lat chudych. Mam nadzieję na lepsze jutro.
Jak zawsze na koniec roku, człowiek wpada w wir postanowień. Od przybytku głowa nie boli, więc mam tych postanowień więcej pewnie, niż udźwignąć zdołam. Jak uda mi się zrealizować ich przynajmniej 50%, to moje życie będzie wywrócone do góry nogami. A "moje życie do góry nogami" oznacza tyle samo co normalność. Jasne, są rzeczy, które od normalności zawsze będą odbiegały. Ale będzie to tylko tych kilka małych drobiazgów. Resztę doprowadzę do stanu znormalnienia. Już zaczęłam porządkować sprawy i oddzielać rzeczywistość od mrzonek. Rozprawiłam się z przeszłością, teraźniejszość nierealną zamiatam pod dywan. Jeszcze wystaje frędzelek czy dwa. Jeszcze trochę ją widać i daje znać o sobie. Ale coraz realistyczniej podchodząc do spraw kilku wysnuwam wnioski... To boli i leczy.

1 komentarz:

Viho pisze...

DO M...

Precz z moich oczu!... posłucham od razu,
Precz z mego serca!... i serce posłucha,
Precz z mej pamięci!... nie tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.
Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
Tym szerzej koło żałobne roztoczy, -
Tak moja postać, im dalej ucieka,
Tym grubszym kirem twą pamięć pomroczy.
Na każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.
Czy zadumana w samotnej komorze
Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,
Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze
Śpiewałam jemu tę samę piosenkę.
Czy grają w szachy, gdy pierwszymi ściegi
Śmiertelna złowi króla twego matnia,
Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.
Czy to na balu w chwilach odpoczynku
Siędziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,
Obaczysz próżne miejsce przy kominku,
Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.
Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem
Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,
Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem,
Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje...
A jeśli autor po zawiłej probie
Parę miłośną na ostatek złączył,
Zagasisz świecę i pomyślisz sobie:
Czemu nasz romans tak się nie zakończył?...
Wtem błyskawica nocna zamigoce:
Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza
I puszczyk z jękiem w okno zalopoce...
Pomyślisz sobie, że to moja dusza.
Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.